Dwie dzielne niewiasty podróżowały zapakowanym po dach samochodem. Kiedy dotarły mieszkania, w którym zamieszkiwała pierwsza z nich, owa niewiasta wyskoczyła raźno z samochodu i rzuciła się co prędzej do bagażnika, aby wydobyć z niego torbę pełną dóbr wszelakich. Jedna próba, druga próba i nic. Natrętna myśl: Bagażnik nie działa! Zepsuł się!!! Druga niewiasta wysiadła, ze spokojem podeszła do bagażnika, nacisnęła właściwy guzik, otworzyła, zamknęła i poprosiła tą, która tak zawzięcie próbowała zrobić to wcześniej, o otwarcie bagażnika. Pyk! Działa. Idealnie, działa. Myśl, natrętna myśl: Bagażnik działa! Nie zepsuł się! Ja po prostu tego nie umiem zrobić!
Pewien młody człowiek szukał ołówka w swoim plecaku. Z płaczem oznajmił: Zgubiłem najpiękniejszy ołówek! Nie ma go! Wiem! Tata mi go nie spakował!!! On zawsze tak się spieszy i o mnie nie pamięta!!!
Nauczycielka podeszła spokojnie, pomogła wyjąć wszystko co było w plecaku, książka po książce, zeszyt po zeszycie. Pomiędzy dwoma podręcznikami spokojnie leżał ołówek - ten właściwy, ten najpiękniejszy. Chłopiec powiedział: Nie zgubiłem!!! Nie zgubiłem!!! Po prostu nie udało mi się go znaleźć!!!
W jednej ze znanych i renomowanych szkół średnich uczył się młody chłopak. Ciągle miał problemy z zaliczaniem kartkówek i sprawdzianów, bo we wszystkich działaniach matematycznych, wpisywał tylko wynik. Nie rozpisywał działań, nie robił rysunków do zadań, zawsze umieszczał tylko wynik. Wszyscy jego nauczyciele podejrzewali go że ściąga, w szczególny sposób pilnowali go i sprawdzali - bez rezultatu, nigdy nie udało się go złapać na oszustwie. Nauczyciel matematyki mówił mu: Nie możesz wiedzieć więcej ode mnie, dzielą nas lata! Lata praktyki i lata w wykształceniu! On nie mówił nic, dostał się na uczelnię i zrobił ogromną karierę naukową. Kiedy jego nauczyciel matematyki z liceum zobaczył, że jest na gościnnym wykładzie w rodzinnym mieście, poszedł i po fascynującej prelekcji powiedział: Teraz widzę, że problem polegał nie na tym, że ty nie umiałeś, czy nie wiedziałeś, ale na tym, że ja nie mogłem uwierzyć w twój talent, pasję, zdolności. Przepraszam.
Dobry Boże, jak daleka jest droga pomiędzy: nie da się, a: ja nie umiem; nie ma, a: nie udało mi się znaleźć. Od braku wiary, do prostego słowa: tak. Jeśli tylko możesz, dobry Boże, daj mi zawsze otwarte oczy, które będą widziały więcej i serce, które będzie wierzyło także temu, czego po prostu jeszcze nie widzę i jeszcze nie rozumiem.
Akurat dziś myślałem na ten temat i przeczytałem te trzy obrazy. Dziękuję za nie!
OdpowiedzUsuńProszę :) Pan Bóg coś podpowiada czasem :D
OdpowiedzUsuń