"Ponieważ
zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy
stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę
nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie
przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów
przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić
pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem
wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc
doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom."
Hbr 2,14-18
Jeden z wersetów, przez który Bóg zadziwia mnie nieustannie i na nowo.
Nie aniołów przygarnia, ale potomstwo Abrahamowe. Lub też, odczytując tekst oryginalny: Nie za aniołami ujmuje się, ale za potomstwem Abrahama... Nie staje się jednym z aniołów, ale jednym z nas... Staje się zupełnie taki jak ty i ja, we wszystkim podobny oprócz grzechu.
Cierpiał doświadczając tego, czego i my doświadczamy...
Wie co znaczy być niezrozumianym.
Zna łzy samotności.
Nie jest Mu obcy ból odrzucenia.
Dobrze zna smak bycia sprzedanym.
Wie czym jest głód i zmęczenie.
Doświadczył tego, że nie chciano Go znać.
Był wyśmiany.
Bity, opluwany, wyszydzony.
Zna ten uczucie, kiedy nikt w Niego nie wierzył.
Tęsknił i płakał.
Człowiek. Prawdziwie. Stał się taki jak Ty i ja. We wszystkim podobny. Nie tylko dlatego, żebyś mógł zawsze przyjść do Niego ze swoim bólem, cierpieniem, porażką i mieć pewność, że doskonale ciebie rozumie. Że jest w tym doświadczeniu z tobą. Nie tylko dlatego. Uczynił to, aby przez swoją śmierć pokonać to wszystko co jest śmiercią w tobie. Zrobił to, aby przez swoją śmierć, pokonać tego, który tą śmierć tobie zadaje. Śmierć Chrystusa, to śmierć chwalebna. Godzina krzyża, to godzina chwały - zwycięstwa nad wszystkim co słabe, grzeszne, upadlające w tobie i we mnie.
Zawsze gdy cierpisz mów z całą pewnością: Jezus Chrystus jest w tym doświadczeniu razem ze mną. Jezus Chrystus już zwyciężył. I chce żebym był w tym zwycięzcą razem z Nim. Ja - słaby i grzeszny. Takiego właśnie mnie przygarnia. Nie anioła, ale takiego, jakim dziś jestem. Zaiste - Rzeczywiście - Oczywiście. Nie anioła, ale tego, kim dziś jestem.
Święto Ofiarowania Pańskiego
Ml 3,1-14; lub Hbr 2,14-18; Ps 24,7-10; Łk 2,32; Łk 2,22-40
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz