W mieście, którego ulice tętniły od huku samochodów i tramwajów, chodniki były pełnie ludzi spieszących się w sobie tylko znanym celu mieszkała mała dziewczynka, która miała na imię Marianka. Tata Marianny, co jakiś czas zabierał ją do cukierni, gdzie były ciastka, najróżniejsze w kształtach i kolorach, i lody, we wszystkich smakach świata.
Kiedy poszła tam pierwszy raz, dzielnie trzymając tatę za rękę, stanęła przed wystawą pełną smakołyków i zupełnie oszołomiona przyglądała się pysznościom. Tata powiedział do niej: Śmiało córeczko, wybieraj! Na co masz dzisiaj ochotę? Marianka bezradnie przyglądała się ciastkom i lodom, wybór był tak wielki, że nie umiała się zupełnie, ale to zupełnie zdecydować. W końcu popatrzyła na tatę i cichutko spytała: Tatusiu, a możesz wybrać coś dla mnie? Coś co będzie mi smakowało? Tata uśmiechnął się i wybrał dla niej deser złożony z pysznych lodów i świeżych owoców. Smakował wspaniale! Marianka jadła zachwycona, z każdą chwilą ciesząc się i dziękując tacie, za to miłe popołudnie.
Następnym razem było podobnie. Marianka zaufała tacie i temu, że on przecież wie, co jest dla niej najlepsze. Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie, aż pewnego dnia Marianka stała w cukierni bardzo smutna, a w jej oczach chowały się dwie ogromne łzy. Tata spytał ją: Co się dzieje Marianko? Czemu płaczesz? Marianka popatrzyła na niego: Tatusiu przepraszam, cały ranek prosiłeś mnie żebym posprzątała swoje zabawki, a ja ciągle nie chciałam tego zrobić. Wczoraj nie byłam grzeczna podczas wizyty u cioci Zosi, a we wtorek... Tata przytulił Mariankę, przerywając jej lament. Tulił ją długo, aż w końcu powiedział: Marianko, ja już tego wszystkiego nie pamiętam. Rozumiesz? Nic, a nic nie pamiętam! Marianna uściskała swojego ukochanego tatę i wybrała deser, tym razem już sama, pełna radości i wdzięczności do swojego tatusia.
Ich popołudnia zawsze były niespodzianką, zawsze były miłe i zawsze tak samo ich cieszyły. Aż pewnego razu Marianka weszła do salonu, w którym tata czytał gazetę i ze złością, tupiąc nogami wykrzyczała tacie: W ogóle mnie nie kochasz! W ogóle mnie nie zauważasz! Jesteś okropny! Tata popatrzył na nią zdziwiony i spytał: Dlaczego tak mówisz Marianko? Marianna odparła zdenerwowana: Minęły już trzy miesiące od naszej wizyty w cukierni! W ogóle o mnie zapomniałeś! Tata smutny podszedł do Marianki i powiedział: Marianko... zaufaj mi. Po prostu mi zaufaj.
Następnego dnia rano, kiedy tylko Marianka otworzyła oczy, zobaczyła tatę, z wielkim uśmiechem i tacą w dłoniach. Na tacy, znajdował się jej ulubiony deser, z cukierni, do której zawsze chodzili. Marianna aż podskoczyła z radości, usiadła na łóżku i zaczęła jeść przyniesione przez tatę słodkości. Lody smakowały wręcz wspaniale! Owoce pachniały, jakby były dopiero co zerwane z sadu, a czekolada rozpływała się w ustach! Tatusiu!!! - zawołała Marianka - To pyszne! Ale jak udało ci się iść tak rano do cukierni? Tata uśmiechnął się tajemniczo i odpowiedział: Cukiernia była zamknięta - dlatego tam nie chodziliśmy, widziałem, jak bardzo ci zależy, więc postarałem się i w nocy zrobiłem ten deser sam. Właśnie dla ciebie! Marianka poczuła, że łzy stają jej w oczach, przytuliła mocno swojego tatę i powiedziała: Czasem warto poczekać, bo wtedy wszystko smakuje lepiej! Tata przytulił ją do siebie i ucałował w oba policzki. Marianna popatrzyła na niego i spuszczając wzrok powiedziała: Tatusiu... Przepraszam... Nie będziesz się gniewał? Tata powiedział: Pamiętasz? Zawsze kiedy mówisz przepraszam, ja zapominam co złego się stało. O widzisz! Już nic nie pamiętam! Marianna ucałowała tatę i spytała: Tato? Dlaczego jesteś dla mnie taki dobry? Tata uśmiechnął się i odparł: Jak to dlaczego? Przecież jesteś moim ukochanym dzieckiem!
Kiedy nadchodzi moment że człowiek sam może ten deser wybrać? Marianka... fajna dziewczynka. Ciekawe czy Carollki są gotowe na wybranie. Zastanawiam się też czy Marianka wybrała całkiem nowy deser czy ten kóy wybrał jej kiedyś Tata.
OdpowiedzUsuńTak sobie patrzę na Mariankę i też się uśmiecham... Też się zastanawiam, czy jestem gotowa... zdaniem Taty, zawsze jestem gotowa... A co wybierać? Ważne, żeby w tej cukierni, którą On wskaże... On wie co smakuje najlepiej, a my... chyba możemy próbować i decydować... co jest prawdziwie JEGO.
OdpowiedzUsuń