wtorek, 31 stycznia 2012

solanka

Dostałam prezent. Taki szczery prezent. Ktoś zobaczył, jak zabłysły mi oczy i powiedział po prostu: "Podoba ci się? To weź!". Dał mi go, chociaż bardzo go potrzebował i potem jeszcze prosił, o to, żebym go pożyczyła. Taka prostota serca mnie zawsze ujmuje. 

Dostałam ołówek.

I nie jest to zwyczajny ołówek. Jest na nim napis. Bardzo dla mnie szczególny.


"Wybaczyć wszystkim wszystko"


Często biorę go do ręki i przypomina mi to, 77 razy, o którym mówił Jezus. 
Wybaczyć wszystkim - żywym i umarłym, najbliższym i tym, których być może widziałam raz, tym, których numer znam na pamięć i tym, którzy usunęli mnie ze swojej listy kontaktów w telefonie.
Wszystko - czyli zarówno brak miłości, jak i jej nadmiar, brak troski, jak i nadopiekuńczość, błędy, krzywdy, żale. Te nazwane i te niewypowiedziane. 
Wybaczyć. 


Ołówek jest biały - jakby chcąc mi przypominać o czystości serca i tym, jak wielki pokój wnosi przebaczenie. Ołówek jest też nietypowy pod jeszcze jednym względem - nie jest zatemperowany ale naostrzony nożem. Przebaczenie nie jest łatwe, wymaga cierpliwości i starannej pracy. Wymaga... i może dlatego jest trudne, bo tak trudno jest od siebie wymagać.

Wybaczyć wszystkim wszystko... Kochać, jednocześnie jak siebie samą i zapominając o sobie. Bo ofiarować, to dawać, to co najchętniej zachowalibyśmy dla siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz