niedziela, 4 marca 2012

Dawca

"Tak mówi Pan Bóg: ja sam będę się troszczył o moje owce i sam będę ich doglądał. Jak pasterz dogląda swojej trzody, gdy jest wśród swoich rozproszonych owiec, tak Ja będę doglądał moich owiec. Uwolnię je ze wszystkich miejsc, gdzie zostały rozproszone w dzień mglisty i pochmurny. Wyprowadzę je spomiędzy narodów, zbiorę je z obcych krajów i wprowadzę je do ich kraju. Będę je pasł na górach Izraela, przy potokach i we wszystkich wioskach kraju. Będę je pasł na dobrym pastwisku. Na halach wyżyny izraelskiej będzie ich pastwisko. Będą tam na dobrym pastwisku, na tłustych wypasach. Na górach izraelskich będą się paść. Ja sam będę pasł moje owce. Ja też będę je prowadził na legowisko - wyrocznia Pana Boga. Będę szukał zaginionej, zabłąkaną zawrócę, skaleczoną opatrzę, chorej przywrócę siły, tłustej i mocnej będę strzegł. Będę je pasł zgodnie z prawem." Ez 34, 11-16

Ten fragment bardzo często do mnie wraca w ostatnim czasie. Może dlatego, że bliżej mi do obrazu Jezusa jako Dobrego Pasterza, niż do Ecce Homo. Może. Kiedy wczoraj późnym wieczorem klęczałam wpatrzona w Jezusa w Najświętszym Sakramencie, Pan Bóg dotknął moje serce właśnie przez ten fragment. W moim sercu zrodziło się takie pytanie, z którym Jezus na mnie patrzył: Czy ja kiedykolwiek cię zostawiłem? 

To było tak mocne. Po prostu. Jak nagłe olśnienie. Jak taka chwila kiedy wszystko staje się jasne.
Nie ma takiej niewoli, z której Jezus by mnie nie uwolnił.
Nie ma takiego grzechu, którego by mi nie przebaczył i nie zapomniał.
Nie ma takiej chwili, w której nie byłabym przez Niego obdarowywana.
Nie ma takiego odejścia, w którym On by mnie nie szukał.
Nie ma takiej rany, której by On nie opatrzył.
Nie ma takiej choroby, z której On by mnie nie uzdrowił.
Nie ma takiej słabości,w którą nie wlałby Swojej siły.
Nie ma takiego błogosławieństwa, które nie pochodziłoby od Niego.

Nigdy nie uda mi się odpowiedzieć na to, czym On mnie obdarowuje. Wszystko co mogę Mu dać jest przecież i tak Jego i z Niego. Uczę się wyzbywać siebie, uczę się przełamywać, ale cokolwiek oddam, otrzymuję nieskończenie więcej. Dziwna ekonomia. Nie taka jaką zna świat. 

W Jego rękach jestem bezpieczna. W Jego rękach jestem spokojna. W Nim życie zaczyna się naprawdę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz