Już czas, by to co złamał świat,
To co umarło w nas - ożyło znów,
Już czas, by życie w groby tchnąć,
By w róg zwycięstwa dąć, by znowu żyć!
Słyszę już wołanie,
Słyszę z Nieba deszczu dźwięk...
Ponad górami i nad dolinami,
Słyszę wołanie: Już czas!
Już czas, by świat uwolnić z mar,
By w sercach płonął żar - poświęcenia.
Już czas, czas aby siebie dać,
I życie swoje kłaść - dla pokolenia.
Słyszę już wołanie,
Słyszę z Nieba deszczu dźwięk...
Ponad górami i nad dolinami,
Słyszę wołanie: Już czas!
Już czas, czas dla złamanych serc,
By z nich wydobył się - zew wolności!
Już czas, czas aby poczuć znów,
Jak wieje Boży Duch, niosąc pieśń radości!
Śpiewam od dwóch dni. Śpiewam, śpiewam, śpiewam. Wołanie, dotarło w końcu i do mnie. Minęło 2,5 roku - już czas. Czas zacząć oddychać wolnością, czas zacząć iść, nie oglądając się na to co było. Nie wiem jak to się stało. Jeden moment, pochylenia się nad Słowem Bożym, kiedy Duch Święty mocno mnie dotknął pokazując słowa:
"Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze /część/ ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino /należy wlewać/ do nowych bukłaków." (Mk 2,21-22)
Pan Bóg bardzo mocno mi pokazuje od kilku miesięcy, że pora zacząć żyć wolnością, którą mi dał. Pora przestać zamykać się na łaski, którymi mnie obdarowuje. Pora zacząć żyć tym nowym życiem, które dostałam w takiej obfitości. Pora zaufać i uwierzyć, że przeszłość nie jest stygmatem, ale błogosławieństwem, które dotyka serca, aby uczynić je silnym i przemienionym. Już czas. Czas żyć bez lęku. Czas słuchać Tego Głosu, który tak po prostu... woła.
Uśmiecham się i nawet mojemu królikowi ogłaszam, że mój Bóg jest Panem Niemożliwego. Ogłaszam, jak dobrze jest być dzieckiem Boga. Śmieję się, bo cieszy się moje serce. Śpiewam, bo moja dusza wielbi Pana. Jestem szczęśliwa bo... bo ON JEST!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz